sobota, 17 maja 2014

PUSTKA

Nagle wszystko przestało istnieć, ujrzałam je, moje śliczne zielone oczy. Oczy które, były dla mnie wszystkim, które są dla mnie wszystkim...
.
.
.
Zaczęłam iść w ich kierunku a one w moim, czyli to oznacza że mnie rozpoznał ?...
 Nie.
 On nie szedł do mnie on szedł do Louisa, spojrzałam na niego był usmiechnięty i także był wpatrzony w zielone oczy, w moje oczy, musiałam ujrzeć tego chłopaka, musiałam dowiedziec się kim jest, Chciałam wiedzieć o nim wszystko. Teraz juz nie liczył się Lou, nawet Zayn, teraz był tylko ON. Już, staliśmy naprzeciwko siebie, ja pożerałam go wzrokiem, on czasami na mnie spoglądał. Miał bujne brązowe loki na całej głowie, , był dobrze umięśniony, miał od groma tatauaży, i te oczy.
- Vicki, poznaj mojego najlepszgo przyjaciela Harrego- spojrzałam na niego, patrzał się na mnie jakby nie kontaktował, myślał nad czymś, głęboko się zastanawiał
- Cześć Harrym, miło mi cię poznać- oj nawet nie wiesz jak bardzo
-NO tak cześć, masz na imię Victoria?- wpatrywał się we mnie tak jakby chciał się przebic przez mój mózg, jakby chciał ze mnie wszystko wyczytać.
-Tak, od urodzenia.- uśmiechnęłam się delikatnie.- Dlaczego pytasz?
-Skąd jesteś? - no tak kompletnie mnie zignorował, rozejrzałam się dookoła, nie było Lou, zniknął, dlaczeego?
- Urodziłam się w Londynie, mieszkałam tu do siódmego roku życia, później razem z rodzicami wyprowadziłam się do Paryża, a teraz powróciłam bbbo.. Tego no musiałam.- powiedziałam i zamilkłam, nastało cisza TA CISZA, nienawidziłam jej.
-Harry coś się stało?- zapytałam aby znów zaczął mówić, jego głos był taki znajomy, jakbym znała go od urodzenia..
-Znaczy, eemm, nie nic.. Miłej zabawy.- powiedział i tak poprostu poszedł. Zostawił mnie samą na parkiecie. Zostawił tak jak wszyscy do tej pory, moje serce pękło na miliony kawałeczków, a myślałam że to niemożliwe, przecież ja nie mam serca...
Wracaj.!..
.
.
.
Pożyczyłam od jakiegoś gościa papierosa i wyszłam na zewnątrz zapalić. Nie paliłam, znaczy czasami gdy coś mnie naprawdę wkurzyło, chociaż nie powinnam, bo podobno mam słabe serce, tsaa takie gadanie. Usiadłam na schodku przed domem, tutaj było spokojnie, zero kompletnie niepotrzebnych ludzi, tylko ja i moje myśli. Kiedyś unikałam ludzi bo tak chciałam, teraz unikałam bo inaczej nie umiałam. Tak ten stan, po zapaleniu tytoniu, uspokajał mnie, zaciągałam cię powoli ale intensywnie, aby dym przeszedł do moich płuc i mózgu, aby tam pozostał i żeby ten błogi stan się zachował. Usłyszałam że ktoś wychodzi z domu, myślałam ze to jakiś gość, któremu znudziła się impreza, ale ten ktoś usiadł obok mnie ,spojrzałam na niego:
-A ty co? Nie powinieneś się bawić na swoich urodzinach?- zapytałam uroczego Mulata
-A ty co? Palisz?- spojrzałam na niego jak na idiotę
-Nie widać, geniuszu? - Powiedziałam i się lekko uśmiechnęłam- Czasami sobie zapalę, tak na odstresowanie. - a po chwili jeszcze dodałam- Ale od ciebie wali alkoholem
- W końcu urodziny, a od ciebie wcale.. Przynieść ci drinka?- chłopak już wstawał ale zatrzymałam go zdecydowanym gestem
-Ja nie pije..- nie dokończyłam, nie umiałam, ale dlaczego? Z Lou poszło tak łatwo.. Mulat spojrzał na mnie z widocznym rozbawieniem na twarzy, nie rozumiałam co go rozbawiło, więc spojrzałam na niego znaczącym wzrokiem i podniosłam jedną brew:
-Haha, bo wiesz w dzisiejszych czasach trudno spotkać osiemnastoletnią dziewczynę, która nie piję, więc już nie żartuj że jesteś abstynentką, bo ci nie uwierzę. Widać, że napewno lubisz nieźle wypić..- zaczął się śmiać, ale wraz z tym jak zobaczył mój wyraz twarzy jego uśmiech stawał się coraz to mniejszy, aż w końcu zniknął. Siedzieliśmy w ciszy, TEJ ciszy, nie była ona przyjemna, nikt nie wiedział co ma powiedzieć, miałam nadzieję że Zayn w końcu sobie pójdzie, ale on nadal siedział.

Jako że chłopak nie miał zamiaru mnie zostawić, postanowiłam sama to zrobić, wstałam i udałam się do wyjścia z posesji. Nie powiedziałam nic, nawet zwykłego "cześć", byłam zbyt zmęczona, za dużo rozmów, za dużo uśmiechów.. Byłam jak w transie, on mnie nie rozumiał, wyśmiał mnie, nie wiedział NIC.
.ZNOWU TEN STAN.
.
.

Idę sama przez miasto, pogrążona w PUSTCE.. Nikt za mną nie pobiegł, nikt mnie zatrzymał, wiem pomyślicie że mam jakieś rozdwojenie jaźni czy coś, ale chciałam żeby ktoś taki się znalazł, mimo że nienawidziłam ludzi, teraz właśnie człowieka potrzebowałam. Byłam samotna, chciałam bliskości, zrozumienia, ale najwidoczniej nikt nie mógł mi tego dać.
Spojrzałam na telefon, godzina 1.32, tsaa, a ja sama w tym wielkim mieście, nie miałam pojęcia gdzie się znajdowałam, a ciemność okrążała mnie z każdej strony. BAŁAM SIĘ. chciałam się stamtąd wydostać, mogłam do kogoś zadzwonić, ale nie moja wina ze miałam tam tylko dwa kontakty, i to na dodatek rodziców.. Usiadłam na ławeczce i czekałam, na CUD, na ZBAWIENIE, nie miałam pojęcia kiedy ale moje oczy zaczęly robić się coraz cięższe i cięższe, zasnęłam...
.
.
.
"Jestem na rozstaju dróg, jedna jest zakończona alkoholami rożnego rodzaju, gdy to zobaczyłam na moją twarz wdarł się niechciany uśmiech, natomiast na drugim końcu, znajdowali się ludzie, te potworne kreatury, wołali mnie do siebie, prosili abym do nich przyszła, że niby oni mi pomogą, zaczęłam się śmiać, oni mieliby mi pomóc? Bez zastanowienia wybrałam alkohol, on mnie nigdy nie zrani i nie zostawi....

Nie wiedziałam co było dalej gdyż zostałam obudzona, przez potrząsanie moimi ramionami, po jakimś czasie usłyszałam:
-Victoria, wstawaj słyszysz?! Otwórz oczy, natychmiast."- chciałam naprawdę chciałam ale nie mogłam, ból w mojej głowie mi na to nie pozwalał, gdzie ja wogóle byłam co, i dlaczego tak mnie cholernie boli głowa?
Poczułam nagle że się unoszę, (WTF?!) Ja latam?
Do moich nozdrzy doszedł zapach prześlicznych perfum, męskich perfum. TO znaczyło, że ktoś mnie dotykał.? (:o) I.? Zaczęłam się wiercić, wyrywać, otworzyłam nawet oczy, byłam tak przerażona że nie zwracałam uwagi na przeszywający ból, który prawdę mówiąc był okropny. W końcu wyrwałam się, nikt nie miał prawa mnie dotykać, NIKT.!  Zaczęłam biegnąć przed siebie, lecz słyszałam za sobą kroki, ta osoba mnie goniła. Znowu byłam w tym dziwnym transie, w którym nic się nie liczyło, była tylko PUSTKA i chęć ucieknięcia od ludzi. NIKT nie umiał mnie z tego transu wyrwać, nawet ja. .. jednak zaczęłam coś słyszeć, ten głos, ten znajomy, nie musiało mi się coś przesłyszeć, ja nie słyszę, nie widzę, nie czuję:
-Vicki.! Zaczekaj! ja ci nic nie zrobię.!- słyszałam już dokładnie, ale moje ciało nie miało zamiaru się zatrzymać, nie umiało, biegłam dalej, lecz on też, czy on nie wie że to bez sensu ,ja się nie zatrzymam...
-Miałaś ZAUFAĆ.!- w tym momencie wszystko przestało istnieć, ciało się zatrzymało, zaczęłam słyszeć, widzieć i czuć. Chłopak podbiegł do mnie, lecz nie podszedł, słyszałam tylko jego oddech, wykonałam szybko obrót, i mocno wtuliłam się w jego umięśnione ciało, zaciągałam się jego zapachem, .. Jak to możliwe że te słowa, że on.?! Jak to możliwe że on umiał przerwać ten trans,  z którym nikt nie umiał sobie  poradzić, nawet lekarze.. Chociaż próbowali przez wiele lat...  Zaczęłam płakać, wylewałam z siebie wszystkie emocje, ludzie którzy przechodzili obok patrzyli się na nas jak na idiotów, no ale fakt oni nie rozumieją.. Nie rozumieją co jest w tych wszystkich litrach łez, i dlaczego są..


"Nie musisz udawać, że jesteś silny,
nie musisz mówić, że wszystko jest dobrze,
nie martw się tym co pomyślą inni,
jeśli musisz, płacz-
to dobrze wypłakać łzy do końca
(tylko wtedy wróci uśmiech)."







Witam wszystkich, mam nadzieję że moje opowiadanie się wam podoba, i miło wam się go czyta. :))
Jeżeli macie uwagi, albo chcielibyście coś zmienić piszcie śmiało -----> ask.fm/jeeeeeebs
Jeżeli czytasz, proszę skomentuj :* <3 
Kolejny rozdział w środę, ale jeżeli będzie tutaj powiedzmy 6 komentarzy, dodam szybciej :*
Zaguubiona.

4 komentarze:

  1. Jezu świetny *.*
    Chce juz kolejny, chciałabym żeby byla z Zaynem, chociaż Lou jest taki slodki :* :))
    Dalej komentujcie to kolejny będzie jutro !

    OdpowiedzUsuń
  2. Dajesz następny, bo zapowiada się fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fascynujący! (nie chce mi się wciąż używać super, czy świetny)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny .! Pisz dalej.! ♥

    OdpowiedzUsuń