środa, 21 maja 2014

POTRZEBUJE CIĘ


CZYTASZ? - SKOMENTUJ !





Perspektywa LOU.

Młoda, krucha, samotna istotka, która potrzebuje zrozumienia i miłości, czy to tak wiele? Ludzie, którzy ją skrzywdzili nie powinni nazywać siebie ludźmi.
Vicki szła obok mnie, oddaliła się kawałek, dając mi tym do zrozumienia że na dzisiaj ma dość jakichkolwiek "bliskości" ze mną, nie byłem na nią zły, jakbym mógł się na nią gniewać. Wręcz się cieszyłem że wtuliła się wcześniej we mnie i wypłakała na moim ramieniu, pokazując że mi ufa... Nie wiedziałem tylko, dlaczego wcześniej wyrwała mi się z rąk, nie rozpoznała mnie, dlaczego uciekała, dlaczego mnie nie słyszała, dlaczego..? Mój wewnętrzny monolog przerwał delikatny uśmiech dziewczyny, którym mnie obdarzyła, ja wyszczerzyłem się o wiele mocniej. Póżniej nadal w ciszy podążaliśmy do domu Vicki, nie wiem ale podobała mi się ta CISZA, nie była ona niezręczna, była przyjemna. Wkońcu dotarlismy, odprowadziłem ją pod same drzwi  a już po chwili się ulotniłem.. Ale dlaczego?

Perspektywa Victorii:
Nie wiem co ma w sobie ten chłopak, jest magiczny.. Siedzę już trzecią godzinę w pokoju i nie mogę przestać o nim mysleć.
O jego oczach, jego uśmiechu, figlarnej grzywce, sposobie jakim ją poprawia , o jego perfumach, a nawet o tym jak się poruszał..
DLaczego? Dlaczego chcę być znowu taka głupia i komuś zaufać, przecież to same problemy, chociaż jakby pomyśleć moje życie składa się tylko z problemów..
Wzięłam telefon do ręki i wykręciłam numer mamy, po paru sekundach odezwał się głos:
" Tutaj Sam, najwidoczniej nie mogę teraz rozmawiać, więc nagraj się, albo poprostu zadzwoń później. Być  może oddzwonie, astalavista bejbe.!"
Uśmiechnęłam się sama do siebie, uwielbiałam jej głos, był taki uspakający, pełny życia.. Ja tak nie umiałam od zawsze miałąm w sobie tego demona, który mi na to nie pozwalał, który wysysał moją całą energię, pozostawiając mnie pustą i nieczułą..
Jednak udało mi sie otworzyć do paru ludzi, stali się moimi "przyjaciółmi"... Zaczęłam chodzić do szkoły, strach przestał istnieć, byłam chyba szczęśliwa.. Miałam nadzieję że tak pozostanie na zawsze, że nie powróci PUSTKA, ten DEMON, ale... POtem jak mnie zostawili (nie chodzi już tylko o "przyjaciół", ale także o rodziców) wszystko się nawróciło z podwójną mocą, teraz nie umiem juz rozmawiać z nikim, nikt też nie może mnie dotknąć.. Właśnie NIKT, to dlaczego LOUIS TOMLINSON może mnie dotykać, może ze mną gadać, dlaczego umiem się do niego uśmiechnąć?..
BO ON NIE JEST NIKIM, VICTORIO, ON JEST CI POTRZEBNY! TAK JAK POZOSTAŁA CZWÓRKA MUSISZ IM TYLKO ZAUFAĆ" taka myśl pojawiła mi sie w głowie, teraz przyznaje bez bicia JESTEM STUKNIĘTA.!





















Perspektywa Lou:
POstanowiłem do niej przyjść, nie wiem co ona ma w sobie ale nie mogę przestać o niej mysleć. Muszę z nią pogadać i to szybko bo inaczej zwariuję.. Jestem przy jej drzwiach i męczę się ze sobą. Zapukać? Nie zapukać? Zapukać? Nie zapukać? I tak w kółko, aż w końcu zdobyłem się na odwagę i lekko, ale rytmicznie zastukaem do drzwi, zza usłyszałem cichutki głos:
-Wyjątkowo, możesz wejść- prychnąłem  pod nosem, i delikatnie je otworzyłem, na łóżku siedziała istotka, która od kilku godzin nie chciała wyjść z mojej głowy..
Spojrzała na mnie ze zdziwieniem, no fakt sam sie dziwiłem po co przyszedłem, przecież niedawno się widzieliśmy. Wlepiała we mnie swój wzrok, czekając na wytłumaczenie mojej wizyty, ale ja nie wiedziałem co mam powiedzieć. Stałem tam na sródku pokoju jak jakiś idiota, nic się nie odzywając. Blondynka chyba jednak coś zrozumiała, gdyż delikatnie się uśmiechnęła i poklepała miejsce obok siebie na łóżku. Powoli posunęłem w jej kierunku i usiadłem...

Perspektywa Victorii:
Zdziwiłam się strasznie, bo w drzwiach stał, chłopak o który od kilku godzin nie chciał wyjść z mojej głowy.
 Widziałam że męczy się w sobie i nie wie co ma powiedzieć, też tak często miałąm. Często przychodziłam do rodziców tylko, aby z nimi pobyć, bez zbędnych słów, poprostu wystarczała nam nasza bliskość.. Poklepałam, więc miejsce obok siebie, nie chciałam być niegrzeczna, dlatego go nie wygoniłam. Chociaz z drugiej strony, byłam strasznie ciekawa, po co on tutaj przyszedł, właściwie to nie mieliśmy o czym ze soba gadać, nic o sobie nie wiedzieliśmy. A mimo to potrzebowałam go, czułam się przy nim tak swobodnie....
Zauważyłam że chłopak przygląda mi się z zaciekawieniem, więc delikatnie się uśmiechnęłam i rozpoczęłam rozmowę:
- To czym Lou się interesujesz?- skarciłam się w myslach, no dziewczyno lepszego pytania nie mogłaś zadać (-.-)
-Eeem, śpiewam w zespole, myslałem że wiesz, że Zayn ci coś wspominał, gram na fortepianie ,no i uwielbiam się wygłupiać, żartować- gdy dodał ostatnią część, uśmeichnęłam się smutno, ja tak nie umiałam,  nigdy. Odkąd pamiętam zawsze byłam, cicha, szara, nudna..
-Nie Zayn nic mi nie mówił, a macie jakieś sukcesy na koncie? Czy to tylko, tak dla zabawy?- spojrzałam na chłopaka, który był widocznie rozbawiony, ale co ja takiego powiedziałam? (!!)
- Prawdę mówiąc to mamy miliony fanów na całym świecie, a gramy już parę lat. Dziwie się że nas nie znasz, prawdę mówiąc nie spotkałem się z dziewczyną, która ] nie kojarzyłaby nas.- było mi trochę wstyd, ale przecież skąd mogłam wiedzieć? Nie słuchałam muzyki od.. Odkąd pamiętam... Nie była dla mnie czymś ważnym, wolałam ciszę, ciemność.. Moje rozmyślania, przerwał Louis:
-A ty czym się interesujesz?- zadał mi to same pytanie, które było banalne, ale nie wiedzialam co odpowiedzieć..
Czułam się głupio, co miałam powiedzieć, przecież do niedawna interesowal mnie alkohol, a wcześniej?
-Wiesz, Louis, nie mam pojęcia co ci odpowiedzieć. Interesuje się niczym- spojrzałam na chłopaka, który początkowo uśmiechał się, jakby uslyszał niezłego suchara, a ja mówiłam prawdę, lecz gdy zobaczył moją minę, przestał i zapytał:
-Naprawdę? Ale nic cię nie pociąga? Nic cię nie ciekawi?- spojrzałam na niego pustym wzrokiem i bez zastanowienia , jakby coś mną kierowało,powiedziałam:
-Interesuje mnie śmierć, to ona mnie pociąga, pociąga mnie ból, ciemność, cisza.. Ciekawi mnie jak to jest. Czy istnieje życie pozaziemskie?- spojrzałam na bruneta który był zszokowany moim wyznaniem, a na koniec dodalam- Chcę znowu być z nimi.
Po tych słowach rozkleiłam się kompletnie , nie umiałam się uspokoić, bałam się że nastąpi stan PUSTKI, Lou kolejny już raz przytulił mnie mocno do siebie, ku mojemu zdziwieniu, nie zabolało, nie wywołało lęku, paniki (?!) Wtuliłam się w niego mocniej, czułam się przy nim tak bezpiecznie...

Postanowiłam już się niczym nie przejmować, w końcu od tak bardzo dawna czułam sie całkowicie bezpieczna, tak tylko czułam się przy mamie..
... i przy LOUISIE TOMLINSONIE .



Potrzeba mi twoich słów i potrzeba mi twojego dotyku, twej pamięci.
Pamiętaj o mnie, dobrze?
Może będe się mniej bała, może będe usypiała spokojniej....

3 komentarze:

  1. Dzięki twojemu opowiadaniu, Louis stanie się moim ulubieńcem :)
    Dawaj kolejny, szybko ! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Louis jest takie słodki...
    A Zayn to prawdziwy boy, zdecydowanie bardziej go widzę z Vicki... <3
    więc dalej wkręcaj do akcji Malika :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Super (jak zwykle (;)

    OdpowiedzUsuń