sobota, 24 maja 2014

MI POTRZEBNA JEST MIŁOŚĆ, ZROZUMIENIE, TROSKA.



Czytasz ? Skomentuj, zostaw ślad po sobie <3





      

 

      "Jestem samotnym okruchem na twej poduszce, nie zauważasz mnie a mimo to przeszkadzam ci.       Jestem pajęczyną w rogu twego pokoju, nie zauwazasz mnie, a jednak każdym sposobem próbujesz się mnie pozbyć.       Jestem cienką warstwą kurzu, jestem, ale nic dla ciebie nie znaczę.       Jestem problemem i za wszelką cenę chcesz abym znikła..

Aż tu nagle pojawia się osoba,  której ten okruch nie przeszkadza, która nie pozbywa się pajęczyny, dla której kurz jest zauważalny, która chcę abym pozostała..
Pojawia się osoba, która w pewien sposób wywraca twój cały poukładany świat i szczerze mówiąc nie masz pojęcia czy to dobrze, czy może też żle,
Ale zdajesz sobie sprawę, że potrzebujesz tych zmian, że potrzebujesz takiej osoby.
Zdajesz sobie sprawę, że potrzebujesz Louisa Tomlinsona ...



Nie wiesz kiedy to się stało, nie wiesz dlaczego, w jaki sposób, ale wiesz że to właśnie jego potrzebujesz, potrzebowałaś od zawsze.
Wiesz również że nie powinnaś ufać ludziom, że są to podstępne kreatury, które cieszą się z każdego upadku i każdej porażki w twoim już i tak nędznym życiu.
Ale ten chłopak, te jego oczy, jego uśmiech.. On nie może kłamać. On jest prawdziwy. On mnie nie skrzywdzi. 
On uczy mnie jak ufać ... "






Siedzę w swoim pokoju i wspominam dawne czasy, czasy bólu, rozpaczy jak i także szczęścia i harmonii..
Nie wiem, których momentów było więcej, czy tych złych czy tych dobrych, wiem jednak że chciałabym przeżyć je jeszcze raz, jeszcze raz z wiedzą jaką teraz posiadam. Starałabym się spedzac więcej czasu z rodzicami, starałabym się z nimi nie kłócić, próbować ich zrozumieć.. Stałabym się idealną córką, ale czasu nie cofnę, teraz jedynie mogę żałować swoich czynów i wierzyć że zostana mi wybaczone.
Próbuje się zmienić, staram się być typową nastolatką, która ma masę znajomych i zawsze się usmiecha, a jej problemy są niczym w porównaniu do moich. Staram się, ale szczerzę mówiąc to niezbyt mi to wychodzi.
Mój uśmiech w niczym nie przypomina uśmiechu, jest to raczej grymas, wypełniony bólem, żalem, rozpaczą w połączeniu z udawanym szczęściem.
Moim jedynym znajomym jest Lou, niby znam jeszcze Zayna, Liama, Nialla, Harrego, ale oni nie chcą ze mną rozmawiać, ze mną przebywać, widzieć mnie, oni poprostu chcą mnie wymazać ze swojego życia. Kiedyś powiedziałabym że to wspaniale, im mniej ludzi tym lepiej... Ale to było kiedyś, teraz chcę się zmienić a bez tych kreatur nie dam rady, niestety ,do mojego triumfu są potrzebni. Cieszę się, że w moim życiu pojawił sie ktoś taki jak Louis Tomlinson, mimo że niewiele o nim wiem, czuję że on mnie wyciągnie z tego całego gówna w jakie weszłam już jakiś czas temu.
 Kiedy to się stało? Nie mam pojęcia.. Może już w gimnazjum, a może jeszcze wcześniej.. Zaczęło się zwykłymi wymówkami przed różnymi wyjściami, spotkaniami z ludźmi, ukrywaniem się przed całym światem w swoim zaciemnionym pokoju. Póżniej zaczęłam pisać różne niewytłumaczalne wiersze, zaczęłam malować niewytłumaczalne obrazy.. Rodzice zapisali mnie do psychologa, stwierdzili że wiele osób w moim wieku do niego chodzi i że to mi "pomoże"...
NIE POMOGŁO..
Zaczęłam bać się ludzi, unikać ich dotyku, ich wzroku, rozmów z nimi..
Wszystko co było związane z tymi kreaturami przerażało mnie, nie chciałam mieć z nimi nic wspólnego.
Rodzice zapisali mnie do psychiatry, gdyż stwierdzili, że moje zachowanie przechodzi ponad normę i nie ma prawa występować w społeczeństwie. Stwierdzili również że te spotkania mi "pomogą"...
NIE POMOGŁY...
Niedługo potem pojawiły się te dziwne transy, które nazwałam Stanem Pustki. Dlaczego? Dlatego, że nie czułam wtedy niczego, nie słyszałam, nie widziałam, biegałam, turlałam się, krzyczałam, gryzłam, kopałam..
Transy pojawiały się coraz częsciej.. Nie umiałam nad nimi zapanować, nikt nie umiał.
Lekarze stwierdzili że moje zachowanie jest niebezpieczne dla społeczeństwa i że nalezy mnie umieścić w szpitalu psychiatrycznym. Nie protestowałam, nie umiałam. Nie chciałam z nimi o tym rozmawiać. Nie chciałam powiedzieć że nic mi nie jest. Nie umiałam powiedzieć że mi potrzebna jest miłość, zrozumienie, troska.. Wolałam znaleść się w tym przedziwnym miejscu jakim jest szpital psychiaryczny...
Tam właśnie zmarnowałam dwa lata swojego życia, po wyjściu z tego przerażającego miejsca byłam jeszcze bardziej wystraszona, bardziej zlęknięta niż kiedykolwiek, jeszcze bardziej wszystko mnie przerażało..
...









Usłyszałam ciche pukanie do drzwi, zbyt nieśmiałe jak na babcię i zbyt ciche jak na Lou, więc kto mnie odwiedził, kto raczył się pojawić na mojej planecie. Podeszłam na palcach do drzwi i powoli przekręciłam zamek, pociągnęłam za klamkę. Moim  oczom ukazała się postać już znienawidzonego przeze mnie Zayna Malika. Westchnęłam głośno, dając mu znać że to jego spodziewałam się najmniej, ale mimo tego zaprosiłam go do środka. Usiadłam na łóżku i czekałam na rozwój wydarzeń. Minęło kilka minut, a Mulat nawet nie drgnął, nie wypowiedział nawet słowa, tylko stał przy drzwiach i bezczelnie się na mnie patrzał.
-Może byś coś powiedział? Chciałam ci przypomnieć że to ty do mnie przyszedłeś.- powiedziałam z lekkim już znudzeniem. Kąciki chłopaka lekko drgnęły, ale nie usmiechnął się, tylko podszedł do mnie i usadowił się na moim posłaniu. Spojrzałam na niego z podniesioną brwią, czekając na jakiekolwiek wytłumaczenie:
-Eem- zająkał się, by po chwili dodać- przepraszam za moje zachowanie na imprezie, jak i tutaj u ciebie wcześniej. wiem że byłem chamski, ale ja zawsze taki jestem.. I myślałem że tak jak reszta bierzesz to sobie na żarty. Jednak się myliłem.. Wiem, że jestem w twoich oczach zepewne rozpieszczonym gówniarzem, ale nie znasz mnie na tyle dobrze by mnie oceniać. Nie znasz mojej histori.. Ale wracając do tematu chcę abyś dała mi jeszcze jedną szansę...- spojrzałam zaskoczona swoimi zielonymi oczami w jego...


Kreatury są dziwne najpierw cię ranią, niszczą, okłamują, zapominają o tobie, a później ze skruchą przychodzą i proszą o drugą szansę..
Tylko, że życie to nie żadna gra, tu nie ma kilku żyć, tu nie ma kilku szans...







Dzisiaj rozdział, tzw opisówka.. 
Nie wiem czy lubicie takie, ale chciałam coś nieco wyjaśnić i dlatego taki..
Dziękuje wszystkim, którzy to czytają, którzy komentują :* <3 kocham was !
Kolejny rozdział w środę, no chyba że będzie tu 6 komentarzy to pojawi się szybciej <3 !!!!

1 komentarz:

  1. Dlaczego ty kończysz w takich momentach ?!
    Rozdział oczywiście świetny i czekam na następny.
    I błagam cię niech ona bedzie z Zaynem ! <3

    OdpowiedzUsuń