" Idę sama przez ulicę, błąkam się i proszę wszystkich o .. POMOC (?!). Ale.. nikt nie chcę mi jej udzielić, dlaczego? Zauważam moją dawną przyjaciółkę, ta gdy usłyszała o co proszę roześmiała się, dała mi z liścia i odeszła. Nie rozumiałam, czemu ona tak zrobiła.. Zobaczyłam babcię, podbiegłam do niej i ją przytuliłam, ta jednak mnie odpycha, i mówi zimnym, pełnym obrzydzenia głosem:
- Nie Kocham cię Vicki, ty mnie również nie kochałaś..
Po policzkach spłynęły mi łzy?.. Nie to pewnie deszcz, idę dalej ale nie ma nikogo.. Rozpłakana siadam na ławeczce, ludzie przechodzą obok, ciesząc się z mojego nieszczęścia. PO chwili ktoś podaję mi rękę, spoglądam w górę i widzę go. Waham się ale jednak chwytam ją, bo gdzieś w głębi wiem że on jest odpowiedni.. "
.
.
.
co ja zrobiłam. Skoro sny mają być takie, to ja za nie podziękuje. Niemożliwe żebym komukolwiek zaufała, ludzie to złe, podstępne kreatury, im nie można ufać, nie można..
W mojej prowizorycznej pidżamie, która składała się z szarej bokserki i krótkich sportowych spodenkach zeszłam do kuchni, moje długie włosy zostały rozpuszczone. Tym razem nie przejmowałam się wyglądem, nie miałam zamiaru nigdzie wychodzić, a w domu była tylko babcia. Otworzyłam lodówkę, wyjęłam z niej mleko i z nim powędrowałam do salonu, aby trochę pooglądac telewizor. Przy wejściu zobaczyłam że na kanapie ktoś siedzi, nie znałam go.. Kurczę babci też do tej pory nie widziałam, a co jeśli to jakiś włamywacz, albo gwałciciel, zamknął babcie w szafie a teaz spokojnie ogląda tv i czeka na mnie.. Nie no spokojnie Vicki, nie popadajmy w paranoje. Podeszłam po cichu do niego, stałam bokiem,był za bardzo skupiony na filmie, nie zauważył mnie. Przynajmniej mogłam mu się przyjrzeć, miał brązowe włosy, długą grzywkę zaczesaną na bok, lekki zarost spowodował że stał sie jeszcze bardziej męski, jego usta były koloru malinowego, miał na sobie bluzkę w paski i czerwone rurki, jego oczy były niebieskie i.. Wpatrywały się we mnie (?!)..
O boże jakie on ma spojrzenie... NIE CZEKAJ STOP, PODOBA CI SIĘ WŁAMYWACZ ?! OGARNIJ SIĘ VICKI !! Spojrzałam na niego z byka, myślałam że choć trochę się wystraszy lecz on wpatrywał się we mnie z coraz to większym uśmiechem po chwili wstał, a ja momentalnie cofnęłam sie do tyłu, i niby to "złym" głosem zapytałam:
-Kim jesteś? Czego chcesz? Albo nie mów, wiem doskonale, dalej wyciągaj babcię z szafy i uciekaj póki możesz, policja już to jedzie- powiedziałam to z udawanym luzem, tak naprawdę strasznie się bałam, przecież nie było żadnej policji, jak on się skapnie, jak coś mi zrobi jak...
- Spokojnie, nie jestem żadnym włamywaczem, jestem Lou, kolega Zayna..- o ja pierdole kolejny idiota od Zayna- Wspominał że masz charakterek, no i mówił że jesteś ładna, ale nie że aż tak..
Spaliłam kompletnego buraka i dopiero teraz zauwazyłam że jestem w pidżamie, ale przecież nie mogłam tu tak samego go zostawić.
- Emm, a co ty tutaj robisz, jeżeli mogę wiedzieć.. Lou?- zapytałam podejrzliwie, bo przeciez to że był kolegą mulata nic nie tłumaczyło
- Przyjechałem po Karoline, zabieram ją na urodziny do Zayna.- czyli zostaje sama, "świetnie"- A właśnie Zayn kazał ci się spytać czy nie miałabyś ochoty przyjść?
Ahahahaha, jasne ja i Zayn na jednej imprezie nie wróżyło to niczego dobrego.. Chociaż może raczej powinnam powiedzieć ja i ludzie to nie za najlepsze połącznie..No i ostatnia ale najbardziej ważna sprawa, skoro impreza to napewno alko, nie ma mowy nie mogę...
-Nie mogę..- miałam mówić dalej, ale urwałam, co go to obchodzi , nie moge bo nie.
- Spoko, ale uwierz będzie fajnie, fajni ludzie, zajebista miejscówa- nie mów dalej, proszę, nie dokańczaj..- dużo alkoholu, zabawimy się nieźle.
-Oj no zamknij się już, no.. Zrozum ja nienawidzę ludzi, każdego z osobna mam ochootę pozabijać, nie będe mówić ci dlaczego bo to za długa historia, alkoholu tez nie piję, bbo.. - Mam powiedzie czy nie, ugh, powiem bo pomysli że jestem stuknięta czy coś..- Bo byłam na leczeniu dla uzaleznionych, tak, byłam .... alkoholiczką.
Powiedziałam i z łzami w oczach pobiegłam do swojego pokoju, dlaczego ja mu to powiedziałam, jaka ja byłam głupia. Mogłam powiedzieć że nie mam czasu, to nie ,ja musiałam mówić całą prawdę, od razu. A przeciez my się nawet nie poznaliśmy.. (!)
...
Siedziałam i płakalam, tak to umiałam najlepiej, byłam żałosna, ale ile mozna. On już napewno pojechał minęła przecież godzina, a może nawet więcej. Zeszłam na dół, miałam rację, nikogo nie było.. Usmiechnęłam się sama do siebie, co myslałam, że poczekają za mną, aż się uspokoje? Skoro ja nie byłam fair wobec nich, to dlaczego oni mieliby być? Weszłam do pokoju i zobaczyłam na stoliku karteczkę:
" Nie płacz proszę, taka śliczna dziewczyna nie powinna być smutna.. Nie ważne co było kiedyś, ważne co jest teraz. Masz tutaj adres Zayna -----------------------, wpadnij jeżeli będziesz miała ochotę,
I pamiętaj ZAUFAJ"
Uśmiechnęłam się, ale nie lekko, nie sztucznie, tylko prawdziwie, ten chlopak był magiczny i musiałam go poznać bliżej, musiałam. Pobiegłam szybko na górę się przyszykować. W końcu po długich poszukiwaniach znalazłam śliczną lekko różową sukienkę, bez ramiączeka z czarnymi akcentami, do tego czarne wysokie szpilki ,włosy rozpuściłam, a oczy mocno umalowałam, spojrzałam w lustro wow, już dawno tak dobrze nie wygladałam. Uśmiechnęłam się jeszcze raz do swojego lustra i wyszłam z domu, aby na zewnątrz poczekać na taxi..
.
.
.
Jestem w taxówce, nie wiem właściwie co ja robię, ale wiem że muszę jeszcze raz zobaczyc tego chłopaka. ..
Mam nadzieję że będzie ktoś jeszcze kto nie będzie pił, boję się że nie dam rady i popełnie ten błąd i spróbuję, A dla mnie nawet łyk jest niebezpieczny.. Muszę dać radę. ! Jestem silna ! Zobaczyłam że nie jedziemy spojrzałąm ze zdziwieniem na kierowcę.
- TO tutaj panienko- usmiechnęłam się lekko i podałam pieniądze- uważaj żebys kochana głowy nie straciła..
Już się nawet nie odezwałąm, tylko jak najprędzej wyszłam, ten typ był obleśny, okropny, i własnie dzięki takim jak on świat stacza się na psy..
Spojrzalam na budynek przede mną, wow, była to przeogromna willa, kim oni byli? KIm był Zayn? Jak taki dupek mógł mieć taką chatę? A może kierowca pomylił adres? Spojrzałam na karteczkę, nie wszystko się zgadzało, podeszłam do drzwi i zadzwoniłam. Pierwszy raz, drugi, trzeci, czwarty, piąty, szó..
- O cześć, Vicki, jednak przyszłaś, nawet nie wiesz jak się cieszę- przede mną stał już nieźle wcięty Zayn, uśmiechał się do mnie, a ja stałam tam z obojętną miną: wejdź i się rozgość.
Weszłam do środka, a on za mną. Podałam mu pudełko z prezentem, które on odłozył na bok, złapał mnie ręką w pasie, którą szybko strzępnełam (on nie miał prawa mnie dotykać, NIKT nie miał prawa) on jednak się tym nie przejął i zaprowadził do salonu. Było tu od groma ludzi, nie znałam tu nikogo, szukałam znajomych twarzy, ale nikogo nie znalazłam.. Szłam dalej za mulatem, mijając dziesiątki twarzy.. Dziesiątki ludzi, kreatur.. Patrzyli się na mnie z uznaniem? Zazdrością? Pożądaniem? Nie wiedziałam, nigdy wzesniej nie zaznałam podobnego doznania.. Nagle poczułam że ktoś mnie z tyłu przytula, obróciłam się gwałtownie i zobaczyłam usmiechniętego Lou
-Przyszłaś śliczna - dał mi buziaka w policzek, ( o fuck, dlaczego nie pojawiły się dreszczę, dlaczego nie poczułam odrazy do jego dotyku) spojrzałam kątem oka na Zayna, no powiem szczerze że nie był zadowolony
-Zaufałam..- powiedziałam i wyszczerzyłam się do bruneta, ten odwzajemnił mój usmiech i powiedział że muszę poznać jego najlepszego kumpla z najlepszych. Do tej pory myślałam że to Zayn,. Znałam już Liama, Nialla, Louisa, , więc kto jeszcze został ? Jaki to członek bandy mulata został pominięty?
Szłam powoli za Lou, i zastanawiałam się. jak długo jeszcze wytrzymam w towarzystwie tych wszystkich ludzi, w towarzystwie alkoholu, kiedy się skuszę? Było tu tyle róznych rodzaji, ale obiecałam sobie że będe silna, że dam radę...
Nagle wszystko przestało istnieć, ujrzałam je, moje sliczne zielone oczy. Oczy które, były dla mnie wszystkim, które są dla mnnie wszystkim...
"Nie boje się wilka, tabletek, śmierci
czy też czterdzieści rodzajów pustej ciemności
Boję się jedynie zaufać..."
<3<3<3<3<3<3<3<3 :-*
OdpowiedzUsuń