"Widze ciemność, wszędzie, dookoła jest tylko ciemność.. Boje się.. Po paru minutach, które trwały wieczność, mój wzrok przyzwyczaił się, ujrzałam las, drzewa, wysokie, które otaczały mnie i ciągły się w nieskończoność. Nie miałam pojęcia jak się tutaj znalazłam, a najważniejsze nie wiedziałam jak się stąd wydostać. bałam się .. MÓj lęk stał się OGROMNY.. Zaczęłam biegnąć, nie, ja zaczęłam uciekać.. CO chwila wywracałam się o korzenie, gałęzie, twarz moja była cała podrapana.. Nagle poczułam że ktoś mnie złapał w pasie i podniósł. Wystraszyłam się jeszcze bardziej, czego ta osoba ode mnie chcę, ja musze uciekać.?! Zaczęłam kopać, walić pięściami, gryzłam, drapałam, wrzeszczałam, co ja gadam? Ja się darłam w niebogłosy. Osoba ta jednak nadal nie puszczała, czekała.. Ale na co? .. Po jakimś czasie gdy już znacząco opadłam z sił, usłyszałam męski głos:
-Dlaczego nie chcesz abym ci pomógł.? Ja znam wyjście z tego lasu, musisz TYLKO mi zaufać- gdy to mówił jego uścisk robił się coraz lużniejszy aż w końcu puścił mnie całkowicie, obróciłam się w jego strone i odpowiedziałam:
- Śmieszny jesteś. Nie wiesz że ludziom nie warto ufać.? I tak wszyscy po jakimś czasie cię zranią...- Po czym pognałam dalej w ciemność, sama, NIBY bezpieczna.. Jak najdalej od tego chłopaka, jak najdalej od czekoladowych oczu..."
.
.
.
Obudziłam się, byłam cała oblepiona potem, było mi strasznie gorąco, wyszłam więc jak najprędzej z ciepłego łózka. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze, byłam cała bordowa, moje włosy sterczały we wszystkich możliwych kierunkach, wyglądałam jakbym własnie wróciła z W-F albo lepiej, z maratonu na 10 km, a ja przecież tylkko spałam..
Jednak nie martwiłam się tym dłużej, wręcz przeciwnie byłam zadowolona. Przecież powróciły moje sny, nie byłam walnięta.. ALe co je wywołało, przyjazd do Londynu, babcia.? Nie... Wiedziałam dokładnie że za sprawą powrotu snow stoi tajemniczy, wnerwiający chłopak, o brązowych oczach.
Stanęłam przed szafą i zaczęłam się zastanawiać co na siebie włożyć, w Paryżu nie przejmowałabym się czymś tak błahym jak wygląd, ale tutaj nie chcialam babci narobić wstydu..Wybrałam więc brązowe rurki sięgające przed kostkę, bluzę galaxy, i fioletowe vansy. Włosy rozczesałam i rozpuściłam, ale już po chwili zdecydowałam że przyda mi się zmiana i związałam je w koka na czubku głowy, jeszcze tylko troche mascary i już byłam gotowa. Spojrzałam w lustro, hmmm muszę powiedzieć że nie wyglądałam najgorzej. Zerknęłam na zegarek o już 10.20, postanowiłam więc zaszczycić babcię swoim towrzystwem, wczoraj wogóle nie rozmawiałyśmy... Zeszłam po schodach na dół, już tam czułam cudowny zapach babcinych wypieków.. mmmm, delicje... Weszłam do kuchni, babcia na mój widok szeroko się uśmiechnęła, podeszła do mnie i pocałowała w policzek.. ALe jak ona mogła.. jak?.. nie myślałam o tym dłużej, podobało mi się to, to ciepło, jakie wtedy poczułam, po prostu nie do opisania.
-Jak ci się spało kochanie?- zapytała, babcia, która nie miała najmniejszego pojęcia co u mnie wywołał ten oto mały buziak
-eeem, dobrze. Mogę babeczke?- tak to one kusiły mnie zapachem całą drogę.
-Bierz, częstuj się. Ale zostaw parę dla Zayna.
-A kto to jest ten Zayn?- zapytałam od niechcenia, żeby poprostu nie nastała ta dziwna cisza, która do niedawna trwała za DŁUGO..
- Kolega syna naszej sąsiadki, przychodzi do mnie często wraz ze swoją bandą, ma urodziny i prosił mnie o upieczenie paru babeczek.- spojrzałam na blat, taaa "troche" babeczek...
- tsaaa, fajnie. No a ja ide pooglądać tv.- usmiechnęłam się delikatnie i poszłam do salonu, usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Zaczęłam szukać jakiś horrorów, uwielbiałam je, ona jedyne były normalne. Komedie, były sztuczne aż za bardzo, seriale, jeszcze bardziej, ukazywałe one rodziny, które w prawdziwym życiu nigdy się nie zdarzały, bajki były głupie i zboczone, muzyka nie taka jaka powinna być..
Gdy już kolejny raz klikałam guzik na pilocie, usłyszałam dzwonek do drzwi, nie miałam najmniejszej ochoty z kimkolwiek teraz rozmawiać, spojrzałam na babcie ale ta wyjmowała już chyba setną blache babeczek, zdenerwowana podeszłam do drzwi i je otworzyłam:
- Śledzisz mnie? - spytałam serio, bo za drzwiami stał ten chłopak którego wczoraj spotkałam na ulicy, ten spojrzał na mnie z łobuzerskim uśmiechem:
-Taaa chciałabyś, przyszedłem po babeczki, babcia ci nie mówiła? - roześmial się i bez pozwolenia wszedł do domu.
Zamknęłam drzwi i powróciłam do salonu, do telewizora. Nie interesował mnie ani on, ani te głupie babeczki,ani to całe miasto, nicc..
Spojrzałam w kierunku kuchni i to był mój błąd, gdyż on również patrzał w moim kierunku, a może patrzał się tu cały czas, nie co ja gadam pewnie tylko spojrzał. Gdy zobaczył że również się patrze, uśmiechnął się i powrócił do rozmowy z babunią. Aaaa, dlaczego on tak na mnie działał ? Wstałam gwałtownie z łożka i wyszłam z tego pieprzonego domu, trzaskając drzwiami najmocniej jak się dało. Zaczełam iść przed siebie, nie obchodziło mnie to gdzie idę, ważniejsze było to że będe jak najdalej od tego człowieka, czego on ode mnie chciał? ..
.
.
.
Włóczyłam sie po mieście już chyba trzecią godzinę i stwierdziłam że już najwyższa pora wrócić do domu. Nie mogłam tak całą wieczność przed nim uciekać, kim on był co? TO ja byłam ta wredna to ja tu rządzilam.. Czy to możliwe że lód w moim sercu zaczął topnieć.? NIE. Czuje że jestem inna, czuje że już nie mogę się zmienić, że juz nie umiem sie zmienić.. Weszłam do domu, usłyszałam śmiechy i rozmowy, czy to możliwe żeby on tu nadal był? a może babcia ma jakieś kółko, albo coś? Taką miałam nadzieje.. Weszłam do salonu ,ujrzałam babcię i trójkę chłopaków , wśród nich był ten cały Zayn. Nie zauważyli mnie, więc postanowiłam po cichu udać się do swojego pokoju, gdy byłam już na schodach usłyszałam babcię, kurde zauważyła mnie:
-O Vicki, wróciłaś już..- spojrzałam na nich, wszyscy sie na mnie patrzeli, uśmiechnęłam się sztucznie i zeszłam do nich.
Nie rozumiałam, dlaczego babcia mi to robi, wiedziała przecież, że nie mam ochoty z nikim się zaprzyjaźniać, a ona za wszelką cenę chciałą aby własnie tak się stało. Chciała zrobić mi na złość czy co? Podeszłam do pierwszego z nich miał blond czuprynę i niebieskie oczy, usmiechnął się do mnie i powiedział:
-Cześć, jestem Niall, Karoline dużo nam o tobie opowiadała,... Zayn zresztą też- po końcówcę, dostał z łokcia w brzuch od mulata, teraz przyszła kolej na niego podałam mu ręke:
- Witaj, Zayn jestem, przepraszam że się wczesniej nie przedstawiłam, ale myślałem że wiesz kim jestem.- spojrzalam na niego z miną typu " Co ty do mnie mówisz człowieku?" i poszłam dalej, na fotelu siedział brunet w krótkich włosach, on wydał mi sie najbardziej normalny, mimo że nie chciałam, wiedziałam że mu można ufać, wyglądał jak starszy brat, podałam mu ręke:
- No cześć jestem Liam, miło mi cię w końcu poznać.- usmiechnęłam się delikatnie, i poszłam do swojego pokoju. Miałam dość rozmów na dzisiaj, za dużo mówienia, moja głowa ledwo co wytrzymywała, byłam zmęczona. Miałam dość, chciałam zasnąć i nigdy się nie obudzić. Wzięłam tabletki przepisane przez mojego psychologa i położyłam się spać, mimo że była dopiero 16.. Chciałam zapomnieć o tych chłopakach, chce spaaaaaaać..... Chcę być znowu z nimi, z rodzicami. ODDAJCIE MI ICH, TAK BARDZO TĘSKNIE..
" Życie jest dziwne, często podkłada nam pod nogi ludzi, których nie chcielibyśmy w naszym życiu, ale to własnie oni są nam najbardziej potrzebni".
Dziękuje bardzo za wszystkie komentarze, mimo że nie było ich zbyt duzo, ale..
Ale patrze na liczbę wyświetleń, która każdego dnia jest coraz większa i odrazu na mojej twarzy pojawia się szeroki uśmiech. Dziękuje <3 !
*Zaguubiona
Super, super, super!!! Jak zwykle ;-)
OdpowiedzUsuń